Portale są potrzebne. Uzależnienie od nich już nie.

Portale rezerwacyjne dają zasięg, zaufanie i nowych gości. Problem zaczyna się wtedy, gdy są jedynym miejscem, w którym można łatwo zarezerwować pobyt. Własna sprzedaż nie ma z nimi walczyć. Ma przejąć kolejne wizyty, polecenia i ruch osób, które już znają markę.

Najprostszy test

Wejdź na swoją stronę z telefonu i spróbuj znaleźć pokój, cenę oraz warunki. Jeśli po minucie nadal szukasz, gość też odpuści.

Najpierw usuń powody, dla których gość ucieka

Własna strona musi dawać odpowiedź szybciej niż portal. Potrzebuje dobrych zdjęć, jasnego opisu różnic między pokojami, aktualnej dostępności i rezerwacji bez wysyłania formularza z pytaniem o cenę.

  • pokaż cenę i dostępność od razu,
  • wyjaśnij, co gość dostaje w cenie,
  • zadbaj o szybkie płatności mobilne,
  • nie ukrywaj zasad anulacji i pobytu.

Daj powód do rezerwacji bezpośredniej

Nie zawsze musi to być najniższa cena. Czasem lepiej działa wygodniejsza zmiana terminu, późniejsze wymeldowanie, prostszy kontakt albo oferta, której nie ma w innych kanałach. Ważne, żeby korzyść była prawdziwa i widoczna przed kliknięciem rezerwacji.

Najtańsza rezerwacja to często ta kolejna

Po pobycie gość powinien wiedzieć, gdzie wrócić. Własna baza kontaktów, wiadomość po wyjeździe i prosty kod dla stałych gości potrafią zrobić więcej niż kolejna przypadkowa kampania. Zbieraj tylko dane, których faktycznie potrzebujesz i rób to zgodnie z zasadami prywatności.

Kolejność wdrożenia

  1. sprawdź, gdzie gość odpada na stronie,
  2. uporządkuj ofertę i zdjęcia,
  3. podłącz rezerwację oraz płatność online,
  4. zsynchronizuj dostępność we wszystkich kanałach,
  5. zaplanuj komunikację przed pobytem i po nim.

Dopiero później warto dokładać reklamy. Inaczej płacisz za ruch, który wpada do nieszczelnego procesu.

Chcesz to poukładać w swoim obiekcie?

Możemy zacząć od jednego problemu albo przejść przez cały proces. Bez prezentacji dla prezentacji.

Pogadajmy